index
index

 

OSTATNI WYWIAD Z RAFAŁEM PŁATKIEM*


Jak to się zaczęło? (mam na myśli prehistorię: pierwsze kontakty z komputerami, programowaniem itd.)

To było całkiem dawno, ponad 10 lat temu. Byłem wtedy w siódmej klasie szkoły podstawowej. Z komputerami zetknąłem się dzięki publikowanemu w Świecie Młodych przewodnikowi o komputerach. W przewodniku prezentowano komputery, a w dalszych odcinkach również podstawy programowania w języku BASIC. Już wtedy zafascynowała mnie możliwość sterowania maszyną i zmuszania jej, aby robiła to czego się od niej wymaga. Dzięki analizowaniu przykładowych programików publikowanych na łamach przewodnika, już wkrótce pisałem proste programy. Wszystko jednak na papierze, ponieważ nie miałem komputera.

Pierwszy komputer otrzymałem od rodziców dopiero w liceum. Było to poczciwy Commodore 64 z magnetofonem. Przyznam, ze na początku wykorzystywałem go przede wszystkim do gier. Miałem również pokaźną kolekcję tzw. programów demonstracyjnych ówczesnej "sceny". Efekty w nich prezentowane, były na tyle ciekawe, że zapragnąłem stworzyć coś podobnego. Był to również dobry sposób na zaimponowanie kolegom, którzy komputera używali tylko do gier.
Zaopatrzyłem się w mapę pamięci komputera i "cartridge" z dobrym disassemblerem i zacząłem próbować swoich sil. Szło mi dosyć opornie, ponieważ do wszystkiego musiałem dochodzić samodzielnie. Nie było żadnej literatury ani czasopism na temat programowania w assemblerze na C64. W końcu jednak mój "demos" zaczął działać. Wtedy jednak "pech" chciał, że nadarzyła się okazja kupienia Amigi 500. Tutaj możliwości były o wiele większe, a i literatura bogatsza. Eksperymentowałem z językiem Pascal i AMOS, ale mój wybór znów padł na assemblera. Potrzebowałem dużej kontroli nad sprzętem i szybkości, aby móc robić ciekawe dla oka efekty. Niestety, moja praca wędrowała zazwyczaj do szuflady lub co najwyżej do kolegów. Poza tym nie miałem za wiele czasu, bo były to ostatnie lata liceum, a poza studenckimi, to zazwyczaj najpiękniejsze lata życia ;-)

Tak, potwierdzam to z autopsji. Widzę jednak, że nie poszła w las nauka i Twoje wczesne doświadczenia z komputerami zaowocowały pogłębieniem wiedzy programistycznej, dzięki czemu mamy dziś Pajączka i Skrybę. Samodzielne doświadczenia i próby to jedno, a konkretna edukacja to drugie. Idąc na studia wybrałeś kierunek związany z komputerami?

Tak, i nie wahałem się ani przez chwilę. Jedynym dylematem był wybór uczelni. W końcu wybrałem Akademię Ekonomiczną w Krakowie i kierunek Informatyka i Ekonometria, żeby połączyć przyjemne z pożytecznym. Nie nauczyłem się tam być może programować, ale za to zdobyłem szeroką wiedzę z zakresu wykorzystania informatyki do wspomagania zarządzania. Przyznam, że dużo na tym skorzystałem.

Kiedy zdałeś sobie sprawę, ze na pisaniu programów można zrobić pieniądze?

Do dzisiaj nie zdałem sobie z tego sprawy. Niestety nadal w mentalności użytkowników oprogramowania w Polsce panuje przekonanie, że programy są czymś na podobieństwo dobra publicznego. Wystarczy przeglądnąć grupy dyskusyjne NEWS, aby przekonać się jak wiele osób poszukuje sposobów na ominięcie zabezpieczeń czy wręcz zdobycie nielegalnego oprogramowania. To tylko nakręca interes piratom, do których raczej powinno zostać skierowane Twoje pytanie.

Nie do końca rozumiem Twoją odpowiedź...

To proste, to zajęcie starcza na utrzymanie, ale na pewno nie można mówić tutaj o robieniu pieniędzy. Powody podałem powyżej.

Przy okazji chciałbym Cię spytać jak radzisz sobie z tym problemem? Mieszkamy w kraju, gdzie stopień piractwa zwłaszcza własności intelektualnej jest bardzo wysoki, a w świadomości ogółu, jak również wielu sądów orzekających wyroki w tego typu sprawach piractwo to czyn "o niewielkiej szkodliwości społecznej".
Twoje programy shareware mają limitowaną ilość uruchomień, ponowna instalacja powoduje wyświetlenie odwołań do sumienia i moralności, a w trakcie ich wykorzystywania użytkownik wielokrotnie jest upominany o zarejestrowanie programu. Jak radzisz sobie z zabezpieczaniem swoich produktów i czy orientujesz się ile może Cię kosztować działalność piratów?

Nie jest to problem, z którym poradzić może sobie jeden człowiek czy firma. Jest to sprawa mentalności i przyzwyczajeń ludzi, żyjących do niedawna w społeczeństwie pozbawionym dostępu do najnowszych technologii. Do niedawna właśnie jedynym sposobem zaopatrywania się w oprogramowanie były giełdy i znajomi. Mimo iż obecnie w sklepach dostępne są powszechnie najnowsze wersje programów, często zlokalizowanych na polski rynek, to jednak wciąż panuje przekonanie, że oprogramowanie jest jakby dobrem publicznym, z którego można korzystać bez ograniczeń. Zapomina się tutaj o tym, że do powstania programu potrzebny jest wysiłek nieraz bardzo wielu osób, które pracują przez wiele miesięcy tylko po to, aby praca z komputerem była wygodniejsza i bardziej wydajna. Za to należy się im taki sam szacunek, jak za wykonywanie każdej innej pracy i w żadnym wypadku nie można ich, nie waham się użyć tego słowa, okradać z zarobionych przez nich ciężko pieniędzy. Sam często doświadczam tego na własnej skórze, kiedy apelując na NEWS'ach o używanie tylko legalnych wersji mojego oprogramowania, jestem atakowany i ośmieszany, jako ktoś naiwny. Mechanizmy wbudowane w moje oprogramowanie pozwalają testować je za darmo przez pewien okres zanim podejmie się decyzję o zakupie. Zamiast publikowania okrojonych wersji demonstracyjnych, zdecydowałem się udostępnić tą możliwość, aby dać użytkownikom sposobność do pełniejszej oceny oprogramowania i podjęcia świadomej decyzji zakupu. Niestety dla większości osób to udogodnienie jest tylko pretekstem do szukania tylnego wejścia. Zabezpieczanie programów jest więc koniecznością. Nie jest to jednak rozwiązanie tego problemu. Nie ma bowiem programu, którego nie dałoby się złamać. Dlatego właśnie przy mojej pracy liczę na uczciwość osób, które instalują moje programy na swoich komputerach. Dzięki ich uczciwości mogę nadal tworzyć moje programy i udoskonalać je dla ich wygody.

Cóż, to temat na osobną i do tego bardzo długą dyskusję. Wróćmy więc do Twojej osoby :-)
Dlaczego Twój wybór padł na oprogramowanie związane z Internetem?

Przypadek. Będąc na studiach miałem przygotować pracą zaliczeniową. Jako, że praca traktowała o wykorzystaniu w przedsiębiorstwach technologii opartej na HTML, postanowiłem zilustrować ją programem, który byłby pomocny przy szybkim tworzeniu stron WWW. W języku C++ przygotowałem prosta aplikacje pod DOS'a, która na podstawie odpowiedzi na zadawane pytania tworzyła stronę WWW. W wakacje tego samego roku na płycie CD jakiegoś zagranicznego czasopisma znalazłem wersję testową pierwszego Delphi. Jako wprawkę w nowym środowisku przepisałem ten DOS'owy program na wersję dla Windows. Tak powstał pierwszy Pajączek :-)

Twój Pajączek był pierwszym sensownym polskim edytorem HTML. Pojawiają się jednak konkurenci. Nie obawiasz się ich?

Nie. Konkurencja pomaga mi tylko mobilizować się do pracy. Efektem jest najnowszy Pajączek 2000. Myślę, ze dzięki niemu długo nie muszę się obawiać konkurencji ;-) Wątpliwości co do przyszłości pojawiają się natomiast na skutek tego, o czym wspomniałem wcześniej - nieuczciwych ludzi korzystających nielegalnie z mojego oprogramowania.

Czy prowadzenie "normalnej" firmy różni się od takiej jak Twoja, której działalność i sprzedaż odbywa się głównie za pomocą Internetu?

Nie prowadziłem "normalnej" firmy, więc nie mogę dokonać rzetelnego porównania. Wydaje mi się natomiast, ze działalność podobna do mojej generuje mniejsze koszty w stosunku do normalnej działalności. Nie ma potrzeby wynajmowania biur, utrzymywania kosztownej struktury organizacyjnej, etc.

Czy prowadząc tego typu działalność napotkałeś na dużo barier typu prawno-administracyjnego? Pytam bo w naszym niezbyt zinformatyzowanym kraju "takie rzeczy" wyrastają trochę ponad wyobraźnie urzędników, ustawodawców itp.

Tak. W zasadzie od początku działalności ani raz nie miałem okazji poczuć, że stoję na twardym gruncie. Nie ma jednego i jasnego orzecznictwa w sprawach dotyczących oprogramowania komputerowego, a jeśli nawet pojawi się jakieś orzeczenie, to po pewnym okresie ukazuje się nowe, które przeczy poprzedniemu.

Ale mimo tego zdecydowałeś się założyć firmę i działasz ;-)

Wszelkie trudności są dla mnie bardziej wyzwaniem niż zniechęceniem :-) Oczywiście w ramach rozsądnych granic.

Kim są Twoi klienci (jeśli to nie tajemnica)?

Moje programy adresowane są do szerokiego grona odbiorców, dlatego ich użytkownikami są zarówno osoby prywatne jak i firmy, młodzi i starsi, kobiety i mężczyźni.

Domyślam się, że osoby, które nabyły Twoje programy często korespondują z Tobą na ich temat.
Sugerujesz się propozycjami swoich klientów dotyczącymi działania programu lub jego rozbudowy czy raczej trzymasz się własnej ścieżki?

Oczywiście wszelkie sugestie są zawsze brane przeze mnie pod uwagę. Użytkownicy często sugerują rozwiązania, na które nie wpadłem podczas pracy nad programem, dlatego też wszystkie propozycje są dla mnie bardzo cenne i każda jest przeze mnie rozważana. Zwrócić tu należy również uwagę na to, że sprzężenie zwrotne nie dotyczy wyłącznie propozycji nowych funkcji, ale bardzo często i chyba najczęściej jest niezwykle pomocne przy poprawianiu usterek, które nie zostały wychwycone podczas fazy testowania oprogramowania. Oczywiście muszę również trzymać się pewnych ustalonych reguł, które nie zawsze pozwalają wprowadzić wszystkie funkcje sugerowane przez końcowych użytkowników. Dzięki temu mogę zachować spójność projektu oraz unikam popełnienia błędu przeładowania programu funkcjami nie zawsze potrzebnymi, czyli tzw. wodotryskami :-)

Nie sprzedajesz Pajączka i Skryby tylko w Polsce. Istnieją przecież wersje anglojęzyczne tych programów. Jaki jest odbiór produktów Cream Software za granicą?

Na razie w wersji anglojęzycznej jest tylko Skryba (Scribbler w wersji angielskiej). Pajączka dopiero przygotowuję. Skryba odbierany jest za granicą bardzo entuzjastycznie. Już pierwsza wersja przyniosła liczne nagrody i wyróżnienia od znanych serwisów i katalogów oprogramowania (np. Tucows), a wiele czasopism umieściło Scribblera na swoich płytach i przygotowało recenzje. Także zagraniczni użytkownicy chwalą sobie mój program i chętnie go używają. Mimo, iż jest to bardzo nasycony rynek, to jednak udało mi się przebić i mam nadzieję, ze z Pajączkiem będzie podobnie.

Czy prócz Pajączka i Skryby masz plany rozwoju innych narzędzi związanych z Internetem i tworzeniem stron WWW?

Pracowaliśmy nad narzędziem do wyszukiwania informacji w sieci. Wstrzymałem jednak ten projekt, a pliki źródłowe programu przekazałem przyjacielowi. On teraz samodzielnie rozwija ten program i już wkrótce na pewno będzie słychać o "Tropicielu", ale już nie pod naszym szyldem. Ja natomiast postanowiłem, że skupię się nad tym co już mam. Zamiast tworzyć kolejne programy, będę rozwijał dotychczasowe. Mam nadzieję, że będzie to z pożytkiem dla osób ich używających.

Ostatnio wielkim powodzeniem cieszy się darmowy i bardzo chwalony Linux.
Czy bierzesz pod uwagę stworzenie wersji Twoich programów, które pracowałyby pod kontrolą tego systemu?

Myślałem o tym już dawno. Biorąc jednak pod uwagę dostępność używanych przeze mnie narzędzi na platformę Linux'ową pomysł ten jest na razie poza możliwościami realizacji. Przepisanie oprogramowania przy pomocy innego języka programowania jest oczywiście możliwe, ale bardzo czasochłonne i kosztowne. W obecnej chwili koszty poniesione na realizację takiego projektu pewnie nigdy by się nie zwróciły. Dlatego póki co, wolę doskonalić moje programy, zapewniając moim bieżącym użytkownikom oprogramowanie na światowym poziomie. Starsza, 16-bitowa wersja Pajączka była natomiast przeze mnie z powodzeniem uruchamiana na emulatorze Windows 3.x działającym pod systemem Linux. Dla polskich użytkowników Linux'a, może więc to być tymczasowa alternatywa.

Pytałem wcześniej o wpływ użytkowników Pajączka i Skryby na ich rozwój. Jednak to tylko jeden z czynników. Internetowe technologie (zwłaszcza dotyczące szeroko pojętych multimediów) zmieniają się bardzo szybko i to właśnie one w dużym stopniu mogą wpływać na rozwój takich jak produkowane przez Ciebie narzędzi. Jaki jest Twój stosunek do tych nowinek i w jakim stopniu uwzględniasz je przy rozwijaniu swoich programów?

Biorę je oczywiście pod uwagę, natomiast trzymam się głownie obowiązujących standardów.

Cream Software oferuje nie tylko Twoje autorskie programy, ale również HyperSnap i HyperCam firmy Hyperionics, których spolszczone wersje są dostępne na stronach WWW Twojej firmy. Dlaczego wybór padł akurat na programy tego typu?

Greg Kochaniak to mój dobry przyjaciel, a Hyperionics sprzedaje Scribbler'a (anglojęzyczna wersja Skryby) poza Polską. Jego produkty cieszą się dużą popularnością i mają wielu użytkowników również w Polsce. Dlatego wspólnie postanowiliśmy wykonać eksperyment i dokonać lokalizacji tych programów na potrzeby polskich użytkowników. Już po paru miesiącach od udostępnienia pierwszej wersji zlokalizowanych produktów Hyperionics mogę stwierdzić, że z tym pomysłem trafiłem prawie w dziesiątkę.

Popularność Twoich programów wskazuje, że też są produktami, które trafiły w dziesiątkę, z czego możemy się tylko cieszyć. Życzę więc kolejnych "trafień" i dziękuję za rozmowę.

O komputerach, programach i piratach z Rafałem Płatkiem, autorem Pajączka 2000 rozmawiał
Dominik Kowalczyk
(maj 1999)

* Podczas udzielania tego wywiadu Rafał Płatek stwierdził, że woli udzielać informacji na temat swoich produktów niż mówić o swojej osobie. Był(?) to więc ostatni wywiad tego typu przeprowadzony z szefem Cream Software.

do góry


teksty

review

n/port

dzianina

profile

scena

napisz do nas