MONDO APOCALYPSE
Z każdym dniem nieuchronnie zbliżamy się do fantastycznego wydarzenia, którym będzie kres życia na ziemi, ostatnia faza rozwoju ludzkości.
PIERRE TEILHARD DE CHARDIN
Myśli o końcu świata i wizje zagłady towarzyszą ludzkości od niepamiętnych czasów, ale nic nie działa na zbiorową wyobraźnię z taką siłą jak nadchodzący kres tysiąclecia. Choć milenijna histeria rośnie, nie należy się raczej spodziewać, że koniec roku przyniesie całkowity rozpad rzeczywistości. Moda na przepowiednie Nostradamusa i zbiorowe samobójstwa programistów to dowody cywilizacyjnego masochizmu. Apokaliptyczny scenariusz wkrada się podstępnie w naszą codzienność, zalewaną wiadomościami o katastrofalnych zmianach klimatycznych, zaburzeniach kosmicznego porządku i plagach nękających ludzkość. Koniec świata trwa.
Pojęcie "kultura apokalipsy" pojawiło się po raz pierwszy w 1987 roku w antologii opatrzonej tym samym tytułem. Ten piekielny koktajl, przyrządzony przez Adama Parfreya i wydany przez specjalizujące się w marginalnych tematach wydawnictwo Feral House, osiągnął status legendy i najbardziej wyczerpującego przewodnika po mrocznych zakamarkach cywilizacji.
Umieszczenie obok siebie sentencji Adolfa Hitlera ("Uważają nas za wrogów intelektu i rzeczywiście nimi jesteśmy") i tekstów o eugenice oraz post-anarchistycznych wywodów Johna Zerzana i manifestów podpisanych przez Czerwone Brygady ("Bądźmy sprawiedliwi dla naszego towarzysza P-38") świadczy o swobodzie, z jaką Parfrey porusza się ponad kipiącymi przepaściami współczesnych ideologii. Ta nieduża, licząca sobie niespełna 300 stron książeczka, zawiera więcej prowokujących treści niż niejeden manifest dadaistyczny. Przykładem najczęściej cytowanym przez obrońców porządku publicznego jest wywiad z młodą nekrofilką Karen Greenlee ("Uważam, że zapach śmierci jest bardzo erotyczny. Oczywiście, jeśli ciało pływało w zatoce przez dwa tygodnie, to przestaje być dla mnie atrakcyjne, ale świeżo zabalsamowany trup to coś zupełnie innego").
Obraz świata nakreślony przez autorów antologii jest niepokojący, a nawet upiorny. Ludzkość nie ma szans na ocalenie czy wyzwolenie się z więzów zwierzęcych atawizmów. Stan ten mogą osiągnąć jedynie świadome jednostki, obserwujące społeczeństwo z zimnym zainteresowaniem entomologa przyglądającego się owadzim koloniom.
RE/SEARCH: ENCYKLOPEDIA ZDZICZENIA
Pierwsze trzy numery pisma RE/SEARCH z San Francisco przedstawiały się dość niepozornie i prozaicznie. Szmatławy gazetowy papier, przekontrastowane fotografie i masy tekstu mogły wzbudzić zainteresowanie wyłącznie ludzi z kręgu kontrkultury, a nie gospodyń domowych i maklerów. Był rok 1980. Dla grupy artystów i autorów skupionych wokół Andrei Juno i kirgiskiego Amerykanina ukrywającego się pod pseudonimem Vale, bankructwo i śmieszność punkowej rewolty wydawała się oczywiste. Antysystemowe zacietrzewienie punka było maską dla cynizmu, a programowy prymitywizm kłócił się z potrzebą wnikliwej analizy rozpadającej się rzeczywistości lat 80.
Wśród wielu szokujących materiałów, pierwszy numer RE/SEARCH zawierał wywiad z dwoma punkowymi prostytutkami operującymi w pobliżu eleganckiego hotelu St. Francis. Opublikowanie jego pełnego tekstu mogłoby nawet dziś przysporzyć kłopotów niejednej szanującej się redakcji. ("Raz na jakiś czas, sprzedaję używaną bieliznę pewnym facetom. Płacą mi dziesięć dolarów za parę majtek, no i oczywiście chcą żeby były jak najbardziej podarte i brudne"). W oszalałym świecie odnalezionym przez twórców z RE/SEARCH, powaga miesza się ze śmiesznością, a element szoku ściga się ze złym smakiem. Obok testów na wiedzę o zagrożeniu nuklearnym i metodach elektronicznej inwigilacji, znajdziemy tu horoskopy napisane przez J.G. Ballarda (m.in. autor zmaltretowanej przez Cronenberga powieści "Crash"), artykuły o kanibalizmie i lesbijskich związkach sadomasochistycznych oraz wywiady z Julio Cortazarem i Fela Kuti.
Kolejne numery tej niezwykłej antologii, wydane już w formie książkowej, utrwaliły pozycję RE/SEARCH w czołówce radykalnej kultury. Rzadkie teksty i wywiady z Williamem Burroughsem - mrocznym aniołem literatury współczesnej były ozdobą numeru 4/5. Jego "Przejrzany podręcznik skauta" uderza jadowitą nienawiścią, tworząc apokaliptyczną wizję świata miotanego paroksyzmami terroru. Burroughs doprowadza do absurdu potrzebę stosowania terroru na skalę masową, zestawiając wskazówki na temat używania bomb, broni biologicznej i chemicznej, śmiercionośnego promieniowania kosmicznego, infradźwięków i dywersji ideologicznej. Fakt zamieszczenia w tym samym numerze materiałów poświęconych industrialnym partyzantom z brytyjskiej grupy Throbbing Gristle dopełnia obrazu całości: artysta może opanować zdziczałą rzeczywistość jedynie poprzez zabiegi podprogowej manipulacji i nieustannego przekraczania granic.
***Taktyka szoku, wykorzystywana w działalności grupy performerskiej Coum Transmissions (jej członkowie utworzyli potem nie-sławne Throbbing Gristle) prowadziła do powstawania sytuacji nieprzewidywalnych, niebezpiecznie balansujących na granicy utraty kontroli. Genesis P.Orridge tak oto opisuje występ CT w Amsterdamie: " Urządziliśmy performance w czerwonej dzielnicy. Na pytanie organizatorów o rodzaj potrzebnych świateł, odpowiedziałem że wystarczą zwykłe czerwone światła. Ścieżką dźwiękową były taśmy z muzyką Mansona i odgłosy pociągów jadących w burzy, a potem zajęliśmy się przeróżnymi fetyszami. Sleazy poderżnął sobie gardło i musiał zostać opatrzony. Cosey i ja pluliśmy na siebie i zlizywaliśmy kolejno plwociny. Następnie odbyliśmy stosunek, podczas którego jej włosy spalały się od płomieni świecy. Na widowni znajdowało się ok. 2000 osób."
Wątek ten został rozwinięty w kolejnym tomie RE/SEARCH poświęconym twórcom skupionym wokół sceny postindustrialnej: SPK, Monte Cazzazza, Non, Sordide Sentimentale i Markowi Pauline.
***Ten ostatni, będąc założycielem grupy SRL (Survival Research Laboratories), zasłynął jako twórca quasi-militarnych robotów staczających walki przed oczami publiczności.
"Nasza pierwsza konstrukcja łącząca elementy mechaniczne i organiczne zachowywała się całkiem zabawnie. Kiedy silnik był włączony, robot wpadał w wibracje trząsł się jak w gorączce. Jeśli kiedykolwiek widzieliście zwierzę potrącone przez samochód, to możecie sobie wyobrazić ruchy wykonywane przez tego robota. Podnosił też ramię i walił się po bezwładnie osuwającej się głowie. Na scenie owinęliśmy go w brązowy papier, jakiego używa się do pakowania mięsa. Ubrany w fartuch rzeźnika, rozerwałem papier, a Monte zaczął strzelać do robota eksplodującymi strzałkami".
Wśród tematów pojawiających się w wywiadach, prym wiodły treści niepokojące i odrzucane przez tzw. zdrową część społeczeństwa: tajne badania nad mózgiem, ekstremalne ujawnienia na polu body art, ezoteryka i fakty z życia seryjnych zabójców i psychotycznych kontrolerów umysłu - Mansona, Hitlera i Jima Jonesa.
RE/SEARCH doczekał się kilkunastu edycji, poświęconych niezwykłym filmom i muzyce, sztuce stosowania zaskakujących żartów, współczesnym prymitywom i technikom modyfikacji ciała (niektóre z zamieszczonych fotografii mogą rzeczywiście przyprawić nieprzygotowanych o palpitację serca. Dotyczy to szczególnie materiałów przedstawiających transformacje ciała Fakira Musafara) oraz - już w latach 90. - poszczególnym "płynom cielesnym".
BOYD RICE: MARTINI I MIZANTROPIA
Wychowując się na kultowym horrorze telewizyjnym "Dark Shadows", Boyd Rice nie miał szans wyrosnąć na normalnego, zadowolonego z siebie mieszczucha. Jego ulubionymi hobby w wieku kilkunastu lat było analizowanie ukrytych treści muzyki pop i Easy Listening oraz przekształcanie zastarzałych struktur rzeczywistości poprzez tzw. pranks, czyli przewrotne żarty : "Kiedy miałem jakieś jedenaście lat, zadzwoniłem do sąsiadki podając się za pracownika Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami, i przekonałem ją że jej syn ukrywa w ogrodzie jadowite węże. Słuchając wrzasków tej kobiety, uświadomiłem sobie, że stworzyłem dla niej coś w rodzaju równoległej rzeczywistości". Boyd wcześnie odkrył potencjał tkwiący w rejestrowaniu odgłosów ulicy i miksowaniu ich z zapętlonymi próbkami piosenek wykonywanych przez dziewczęce grupy (sporym zaskoczeniem był dla mnie fakt umieszczenia przez Boyda Rice'a na liście ulubionych wykonawców Filipinek i ich płyty "To my"!). Jego pierwsza płyta, nagrany pod koniec 1975 roku "Czarny album", była logicznym podsumowaniem dźwiękowej filozofii Easy Listening i zawierała zestaw atonalnych pętli możliwych do odtwarzania przy dowolnej szybkości gramofonu. "W połowie lat 70. nikt nie zajmował się muzyką tego typu. Ludzie myśleli, że jestem kompletnym świrem, utalentowanym facetem który traci czas na socjopatyczne wysiłki budzenia w ludziach bólu".
Od 1980 roku, Rice występował jako NON ("Ta nazwa nie znaczyła nic i znaczyła wszystko. Punk rockowe zespoły dodawały do każdej nazwy słówko anty-, co wydawało mi się kompletnie reakcyjne, bo ich przywiązanie do starych wartości było ogromne"), między innymi słynne "wieloosiowe" single wyposażone w 2,3 i 4 dziurki, których odtworzenie równało się ze zniszczeniem igły gramofonowej. Instrumentarium Rice'a było nietypowe: poza magnetofonami, używał on maszyny do czyszczenia obuwia i domowego wentylatora podłączonego do gitary ("Brzmienie eskadry startujących bombowców").
Boyd Rice jest postacią tyleż wszechstronną, co kontrowersyjną. Jego zainteresowanie mroczną i patologiczną stroną rzeczywistości doprowadziło go do wysokiej funkcji w Kościele Szatana, a dzięki prawicowym sympatiom (m.in. opublikowanie płyty zawierającej pieśni rumuńskiego Legionu Michała Archanioła) zyskał w niektórych środowiskach opinię faszysty.
***Boyd Rice od dawna daje się we znaki członkom amerykańskiego establishmentu. Klasycznym przykładem jego wczesnej "interwencji" może być próba ofiarowania żonie ówczesnego prezydenta Forda zakrwawionej głowy kozła. "Żałowałem, że nie mam dla niej żadnego prezentu, ale przypomniałem sobie o głowie i postanowiłem, że ustawię się w kolejce ludzi z bukietami kwiatów. Przecisnąłem się przez tłum, co nie było takie trudne...Betty podchodziła coraz bliżej, ale wcześniej zauważył mnie tajniak. Wrzucili mnie do samochodu i skuli kajdankami. Znaleźli też ulotki które rozdawałem w tłumie kilka minut wcześniej. Kiedy zorientowali się, że chodzi o literaturę propagującą ideę zbiorowego samobójstwa, stwierdzili że mają do czynienia z wariatem".
Rice jest także znawcą kina klasy B i autorem wielu tekstów poświęconych tej tematyce, aktorem (rola psychopaty w zeszłorocznym filmie "Pearls Before Swine" Richarda Holstencrofta) oraz właścicielem wielkiej kolekcji lalek Barbie.
Krąg ludzi kojarzonych ze zjawiskiem kultury apokalipsy jest ogromny i obejmuje autorów oraz grupy działające w różnych częściach świata. Spośród najbardziej znanych punktów odniesienia warto wymienić:
- Amok Press, wydawnictwo i jedną z bardziej kompetentnych księgarni zajmujących się "ekstremalnymi informacjami";
- Rapid Eye, magazyn z Wielkiej Brytanii;
- Headpress, brytyjski fanzin którego obszar tematyczny wyznacza triada "seks-religia-śmierć";
- Answer Me!, otoczone złą sławą "kompendium nienawiści i złego smaku";
- Aes-Nihil, archiwum nihilizmu estetycznego, którego uzewnętrznieniem bywa satanistyczny kabaret Radio Werewolf (radio wikołak).
Wartość informacji uzyskanych z wyżej wymienionych źródeł jest subiektywna. Dla jednych będą one pewnie opętańczym bełkotem chorych ludzi, dla innych przekonującym dowodem, że nasz nowy wspaniały świat wcale nie jest tak sympatycznym miejscem, jak sugerują to reklamy napojów gazowanych.
Jacek Staniszewski
|