DZIECI ŚMIERCI
"Jestem wcieleniem Zła. Nie czuję litości do ludzi za to, czym mnie uczynili. Byłem przez nich nieustannie torturowany, aż wreszcie złamałem się i stałem się tym, czym jestem".
Luke Woodham, lat 15
Szaleństwo czai się w mrocznych, niedostępnych zakamarkach ludzkiego umysłu. Podróż
w głąb podświadomości, w jaką na początku wieku wyruszyli Freud i Jung, ujawniła warstwy psychicznego osadu, będącego źródłem niewyobrażalnych fobii, natręctw i irracjonalnych zachowań. Przekonywujący obraz psychicznych mechanizmów zawarł w swojej ostatniej przed śmiercią pracy Carl Gustav Jung. Pisał on, że nieuświadomione tendencje tworzą nad naszym życiem "wszechobecny i potencjalnie destrukcyjny cień". Odrzucenie tych treści, usunięcie ich ze świadomości może obudzić uśpione demony.
Wbrew apologetom postępu technologicznego i cudów demokracji, psychiczna kondycja ludzkości na progu drugiego tysiąclecia nie jest bynajmniej zadowalająca. Cywilizacyjne pomieszanie wartości
i jazgot mediów nie zagłusza wycia dobywającego się z trzewi chorego społeczeństwa. Dzieciństwo i młodość to okres szczególnie podatny na deformacje osobowości. Umysł dziecka, wraz z jego złudzeniami i wrażliwością, rozpada się na kawałki w konfrontacji z mediosferą, nieustannie nasycaną obrazami przemocy i wojennego okrucieństwa. Młodzi stają się wyobcowani, a ich opiekunom zdaje się permanentnie brakować czasu i pomysłu na nawiązanie sensownych form kontaktu. Poszukując wzorców w świecie fantazji, siedmiolatki gapią się godzinami w filmy przedstawiające neandertalskie zachowania kolejnego Segala czy Van Damme'a. Postępujący rozkład rodziny i bylejakość systemów edukacyjnych pogłębiają "kryzys niewinności". Tym, co się naprawdę liczy, jest odpowiednia naszywka na czapce lub kaseta ulubionego boys-bandu.
Dziecko od okresu niemowlęcego imituje zachowania dorosłych. Wykorzystując umiejętność naśladowania, uczy się mówić, liczyć
i sznurować buty. Prawdziwe problemy zaczynają się wtedy, kiedy podpatrywanie dużych ludzi prowadzi do konfliktu z prawem. Statystyki Komendy Głównej Policji mowią, że ilość wykroczeń popełnianych przez nieletnich wykazuje tendencję malejącą, ale liczby są mimo wszystko niepokojące. Jak bowiem inaczej skomentować fakt, że w samym 1997 roku cztery zabójstwa zostały popełnione przez - według zgrabnego sformułowania użytego w internetowej bazie danych KGP - "osoby do 13 roku życia"?
Dziecko - zwierzę
W zbiorowej świadomości tkwi obraz dziecka jako bezbronnego
i niewinnego stworzenia, które z czysto biologicznych powodów powinno znajdować się pod opieką dorosłych. Autonomiczny byt dziecka jest już w okresie przednarodzeniowym niezwykle czuły na przepływ psychosomatycznych energii, których przekaźnikiem jest ciało i umysł matki. Traumatyczne doświadczenia fazy płodowej mogą wywołać mikrouszkodzenia mózgu, wpływając na rozwinięcie się upodobania do stosowania przemocy i zadawania bólu.
Michael Gazzaniga, neurolog z Dartmouth College, twierdzi że przypadki psychicznego gnębienia i wykorzystywania seksualnego małego dziecka muszą prowadzić do zachwiania delikatnej struktury biochemicznej mózgu. Kiedy kontrolowanie gwałtownych impulsów staje się niemożliwe lub utrudnione, budzi się potwór.
Problem wykształcenia morderczych skłonności jest jednak o wiele bardziej złożony. Wielu przyszłych morderców rodzi się
w środowiskach ryzyka, wśród pokoleń alkoholików i przestępców.
W tym przypadku, wysiłki resocjalizacyjne okazują się w wielu przypadkach bezowocne. Część winy może ponosić tu genotyp rodziny, a konkretnie wadliwy garnitur chromosomów z przewagą
"supermęskiego" i decydującego o nadmiarze agresji chromosomu Y. Genetyczne usterki nie są jednak łatwo wykrywalne, nie mówiąc
o możliwości ich skorygowania. Dziecko przeżywające swój okres rozwojowy w nienormalnych warunkach, staje się zaszczutym zwierzątkiem, zmuszonym do zbudowania wokół siebie najeżonego kolcami pancerza ochronnego.
Dziecko - snajper
Broń w ręku wyalienowanego, zaniedbanego i chorobliwie nieśmiałego dziecka czyni je bogiem gniewu. Rozkoszny, podobny do barokowych putti bobasek z ojcowskim rewolwerem wyrównuje swoje rachunki ze światem w taki sposób, jakby był on jakąś trochę bardziej rzeczywistą wersją komputerowej strzelanki.
Opinia publiczna Ameryki poczuła się zaszokowana i bezradna wobec niedawnych przypadków, które zostały określone przez ekspertów od psychologii sądowej jako "juvenile mass-murderers" (masowe
morderstwa dokonywane przez nieletnich). Co kierowało dwoma chłopcami, 11-letnim Andrewem Goldenem i 13-letnim Mitchellem Johnsonem, którzy otworzyli ogień do grupy rówieśników, zabijając pięć osób i raniąc jedenaście kolejnych? Według informacji udzielonych policji przez jedną z cudownie ocalałych uczennic, starszy chłopiec usiłował w ten sposób pomścić swój miłosny zawód. Społeczność Jonesboro, małego miasteczka w stanie Arkansas, była mocno zaszokowana tragicznym przebiegiem wydarzeń. Jak się okazuje, nawet najbardziej absurdalne czyny, funkcjonują jednak w granicach pewnego łańcucha skutków i przyczyn. Wydawca lokalnej gazety twierdzi, iż "broń i świat polowań są jednym z naturalnych elementów dorastania" w gęsto zalesionym Jonesboro. Do momentu masakry, lokalne szkoły miały w zwyczaju ogłaszanie kilkudniowych ferii w związku z rozpoczęciem sezonu polowań na jelenie.
Prezydent Clinton, który na wiadomość o tragicznym przypadku w swoim rodzinnym stanie przesłał depeszę informującą o tym, że "jesteśmy z wami myślą i modlitwą", mógłby z powodzeniem zagrać marsz żałobny na ulubionym saksofonie. Dopóki kontakt na linii dorośli-dzieci będzie przebiegał w oparciu o spełnianie wszelkich zachcianek i naukę zabijania zwierząt, o normalności nie może być mowy.
Dziecko - kryminalista
Carl Panzram, jeden z bardziej zatwardziałych i pozbawionych wszelkich ludzkich odruchów przestępców wszechczasów, wpadł
w pierwszy konflikt z prawem w wieku ośmiu lat. Trudno wyobrazić sobie, aby trzecioklasista stanął przed sądem pod zarzutem "wywoływania awantur w stanie nietrzeźwym", ale to właśnie przydarzyło się Panzramowi. Ponury syn pruskich emigrantów, którego mottem życiowym było "okradaj, gwałć i zabijaj wszystkich" wyznał, że jego pragnieniem jest zreformowanie tych, którzy chcą zreformować jego. Jedynym godnym uwagi Panzrama sposobem na zreformowanie człowieka było morderstwo. Jego postawa wynikała
z głębokiej alienacji i nienawiści do całego rodzaju ludzkiego.
Peter Kurten, słynny w latach 20-tych "wampir z Dusseldorfu", wychowywał się w rodzinie składającej się z dwunastu dzieci. Były one często świadkami stosunku rodziców, a ojciec Kurtena trafił do więzienia za seksualne molestowanie córek. Kryminalne skłonności Kurtena ujawniły się ponoć jeszcze przed jego szóstymi urodzinami, a wieku ośmiu lat uciekł z domu, sypiając w lasach i żywiąc się ukradzionymi produktami. Chłopiec zaprzyjaźnił się w tym okresie
z miejscowym "hyclem", który - poza tajnikami łowienia bezdomnych psów - wtajemniczył go w sposoby torturowania zwierząt. Kurten, miłośnik duszenia wiewiórek i wyrywania psich ogonów, przyczynił się w wieku dziewięciu lat do utonięcia dwóch rówieśników podczas podróży tratwą po Renie. Podobne motywy pojawiają się zresztą w biografii wielu zwyrodniałych morderców i psychopatów. Trzykrotny morderca i syn alkoholika Patrick MacKay zaczynał swoją działalność od podpalenia kościoła i upieczenia żywego żółwia. Henry Lee Lucas stracił w dzieciństwie oko w wyniku pobicia go przez matkę-prostytutkę. Dziecięca tragedia odżyła wiele lat później, kiedy Lucas zabił matkę i zgwałcił jej martwe ciało.
Niektóre z poważnych przestępstw popełnianych przez dzieci nie mają uzasadnienia w historii rodziny, choć najczęściej są one wynikiem alkoholizmu, zaniedbania, nadużyć seksualnych i błędów wychowawczych. Zdecydowanie negatywny wpływ mogą wywierać, zwłaszcza wśród chłopców, presje rówieśnicze motywowane chęcią "wykazania się" i przynależności do wtajemniczonej wspólnoty.
Dziecko - barbarzyńca
Świat zdziczałych, pozostawionych samym sobie na tropikalnej wyspie chłopców, przedstawiony we "Władcy Much" Williama Goldinga, jest pełen inicjacyjnej gorączki i tępego okrucieństwa. Rozbitkowie nie tylko doskonale sobie radzą, ale rekonstruują na bezludziu najgorsze mechanizmy dorosłego świata. Plemienna struktura świata przedstawionego przez Goldinga przypomina obrazy obozowiska Hitlerjugend z "Triumfu woli" Leni Riefenstahl.
W świecie barbarzyńskich anty-skautów liczy się jedynie brutalna siła i posłuszeństwo, wpajane przez "nauczycieli" w czarnych esesmańskich mundurach. Ideały wychowania zostały doprowadzone do ekstremum. Bunt małych janczarów nie jest skierowany przeciwko autorytarnej potędze świata dorosłych, jak przedstawiali to
w swoich filmach Lindsay Anderson ("If..."), a wcześniej - Jean Vigo ("Zero de Conduite"). Zniszczeniu ulega stary porządek świata, a rewolucja wprowadza na jego miejsce nowy ład, opierający się na eksterminacji, prześladowaniu i czystce elementów niepożądanych.
Metaforyczny obraz świata młodości wchłaniającego miniony, stary czas kryje się także w baśniowym i pozornie niewinnym motywie odchodzącego Starego Roku i triumfującego Nowego Roku. Nienawiść w stosunku do postaci ojca, zasygnalizowana w mitologicznej opowieści o Edypie, odwołuje się do mrocznych wirów zwierzęcego elan vital i seksualnego głodu dziecka. Zwycięska, ogarnięta destrukcyjnym szałem młodość staje się we wszechświecie nowych barbarzyńców elementem naturalnego układu sił. Członkowie nastoletniej sekty Kroth ze stanu Mississippi opracowywali czarną listę osób przeznaczonych "do odstrzału", zajmując się w przerwach omawianiem "dobroczynnej działalności Hitlera i filozofa antychrześcijańskiego Nietzschego".
Dziecko - demon
Znawca średniowiecznej ikonografii i demonolog Jeffrey Burton Russell wymienia kilka legend, w których pojawia się motyw porwania dziecka przez diabła i zastąpienia go "odmieńcem". Los ten miał się stać udziałem św. Stefana i św. Bartłomieja, którzy powrócili jednak do rodzin dzięki boskiej interwencji. Jak słusznie zauważa Burton, opowieści o pieniących się i wstrząsanych drgawkami podrzutkach mogą być postrzegane jako wyraz lęku rodziców przed przemianą dziecka. Znane staje się obcym; rozpoczyna się burzliwy i seksualnie dwuznaczny proces dojrzewania. Podobne znaczenia odnajdziemy w filmie "Egzorcysta" Williama Friedkina, gdzie 12-letnia Regan staje się obiektem ataku skrzydlatego asyryjskiego demona Pazuzu. Jedynie doświadczony ksiądz jest w stanie przynieść ulgę lewitującej i miotającej przekleństwami dziewczynce. W "Omenie" Richarda Donnera, Antychryst zstępuje na Ziemię pod postacią pięcioletniego chłopca, adoptowanego przez amerykańskiego dyplomatę. Chociaż Damien nie różni się wyglądem od rówieśników, jego lucyferyczna moc dezintegruje życie ludzi i przyczynia się do ich zagłady.
Na wiosnę 1968 roku brytyjską opinią publiczną wstrząsnęły wydarzenia w Newcastle, gdzie jedenastoletnia Mary Bell
z premedytacją godną niejednego dorosłego złoczyńcy zamordowała dwóch młodszych chłopców. Młodociana przestępczyni, która usiłowała obciążyć winą młodszą koleżankę, wyznała że chce zostać pielęgniarką, ponieważ "lubi wbijać igły i ranić ludzi". Jej przypadek jest potwierdzeniem tezy, w myśl której zaniedbania rodziców mogą doprowadzić do pojawienia się u dziecka patologicznych skłonności.
Jak napisał humanistyczny etolog Konrad Lorenz, "(...)naturalne skłonności człowieka nie są takie złe. Człowiek nie jest wcale od urodzenia taki niedobry, a tylko nie jest dostatecznie dobry
w stosunku do wymagań stawianych mu przez nowoczesne życie społeczne". Czy wobec przedstawionych faktów optymizm Lorenza był błędem? Szybkość cywilizacyjnych przemian określa także ich powierzchowność. Odnosi się zarówno do wychowania, jak
i umiejętności indywidualnego myślenia. Dzieci czerpią wiedzę
o świecie z seriali, dorośli studiują poradniki napisane przez zadowolonych z siebie psychologów. O zachowaniu właściwych proporcji decyduje jednak przede wszystkim zdrowy, wielopłaszczyznowy kontakt. Jego brak może sprawić, że dziecko stanie się - jak na fotografiach Inez van Lamsweerde - bezduszną kukiełką ze sztucznym, przyklejonym uśmiechem.
Jacek Staniszewski
|