THURSTON MOORE / VARIOUS ARTISTS ROOT (LO RECORDINGS 5x12")
Pokaźnych rozmiarów pudło, z którego spogląda na nas lico wybałuszającego przekrwione oczy i wywalającego język Thurstona Moore'a, kryje w sobie najprawdziwsze skarby. Pięć świeżutkich czarnych płyt zawiera bowiem interpretacje dronowych miniatur nowojorskiego gitarzysty w wykonaniu szokująco eklektycznego zestawu remikserów.
Idea będąca punktem wyjścia płyty jest w gruncie rzeczy prosta: 30 specjalnie dobranych przez gitarzystę i trwających równo po minutę próbek dźwiękowych dotarło w maju 1997 roku do biura Lo Recordings w Londynie, skąd - po skopiowaniu na osobne taśmy
i zapakowaniu w specjalnie zaprojektowane papierowe torby (model "zasobnik odkurzacza przemysłowego") - rozesłano je do stu uczestniczących w projekcie artystów wizualnych
i dźwiękowych. Monstrualny multi-winyl to nie tylko zapis 38 potyczek z Moore'a "przestrzeniami rzechającymi", stanowiącymi już charakterystyczny znak firmowy SONIC YOUTH, ale także dokumentacja wystawy z londyńskiej Chisenhale Gallery i obszerne fragmenty wymiany e-mailowej pomiędzy Mózgiem (Lo Recordings) i Korzeniem (Moore).
Już pierwsza płyta zestawu jest dowodem na to, że szef wytwórni Lo Recordings Jonathan Tye (występujący jako TWISTED SCIENCE) zastosował nieznany, wysoce ekscentryczny algorytm kierujący doborem artystów biorących udział w tym wielkim projekcie; obok siebie pojawiają się tu (cały czas mowa o pierwszej płycie) tak odmienni wykonawcy jak m. in. LUKE VIBERT, DAVID CUNNIGHAM, DEREK BAILEY, ALEC EMPIRE czy rewelacyjny STOCK, HAUSEN & WALKMAN. Starzy brytyjscy awangardziści w rodzaju BRUCE'A GILBERTA czy PETERA CUSACKA zostali wtłoczeni pomiędzy ekstremistycznie nastawionych młodzieńców (V/VM, DJ SPEEDRANCH) i wchodzące gwiazdy postpoprocka - STEREOLAB, THIRD EYE FOUNDATION. Nie przypuszczałem, że kiedykolwiek dane mi będzie usłyszeć płytę, na której z materiałem dźwiękowym dostarczanym z przepastnych szuflad Moore'a będą się zmagać BLUR i MERZBOW!
Zbrylony i wściekły elektroniczny hałas przez duże N w wykonaniu Masami Akity, ze swoim śmiertelnym charczeniem i rykiem startujących rakiet, sytuuje jego twórcę w pozycji antybohatera muzyki współczesnej i nieprzejednanego undergroundowca. A jeśli chodzi o BLUR, to ci którzy kojarzą ten zespół z anglomłodzikami z "Parklife", mogliby się trochę zdziwić. Rozpasane garażowe riffy są tu częścią repetytywnego ciągu popychającego cyrkową i nierealną konstrukcję rozbudowanego utworu. Na końcu pojawia się, kompletnie zbijając nas z tropu, niespodzianka w postaci mroźnego i skrzypliwego barowego popu w stylu Waitsa. Do udanych adaptacji należy też zaliczyć świetny remiks SPRINGHEEL JACK, gdzie materiał wejściowy posłużył do zbudowania nowych brzmień i jakości na bazie niepodrabialnych harmonii Moore'a. Utwór ten wznosi się coraz wyżej, unikając jednocześnie pułapki patosu i nadęcia, przez co staje się akustycznym odpowiednikiem ultranowoczesnej, hipermodernistycznej architektury. Przyzwoity, choć przewidywalny
kraut-pop międzynarodowej załogi STEREOLAB świadczy o otwartych główkach dziewcząt (przeważnie, nie licząc Tima Gane'a) i wpływie, jaki wywarły na nie kontakty z Janem St. Wernerem i Andim Thoma (MOUSE ON MARS). WARP-owate elektroniczne kolizje i sekwencje a la "Autobahn" mogą być przykładem podejścia konstruktywnego. Na przeciwległym biegunie - elektroniki negatywnej i dekonstruującej źródło - pojawiają się anarchiczni noise'owcy V/VM. Na bazie zniekształconych popowych podkładów i sampli z muzyką hawajską pojawiają się choleryczne eksplozje, skowyty i echa źle nagłośnionej imprezy dla emerytów. Taktyka rozpoznana wcześniej przez GEROGERIGEGEGE czy MASONNĘ, ale potraktowana luźno, świeżo i z dystansem. Tak rozległa panorama współczesnej muzyki nie może nie stać się wydarzeniem. Dla mnie, w ostatnich miesiącach ciężkiego i groźnego roku 1998 była nim na pewno, a sprawia wrażenie uniwersalnej i zdolnej do przetrwania próby czasu.
Jacek Staniszewski
|
![[thurston moore]](root.jpg)
[poprzednia]
[następna]
[spis]
|