recenzje
index


TOMMY GUERRERO A Little Bit of Something (Mo'Wax 2000 CD)

Ex-skater Guerrero postanowił wyrosnąć z deski, i zajął się tworzeniem muzyki. Przyjemne i harmonijne, oparte na gitarowych brzmieniach, kompozycje Guerrero niespiesznie sączą się z głośników naszego domowego systemu. Jeśli mamy pod ręką lornetkę, możemy zająć się obserwacją chmur lub sąsiada mocującego się z talerzem anteny satelitarnej.

Płyta sygnowana przez Tommy'ego Guerrero jest przyjemnym, niczego nie zakłócającym wypełniaczem czasu. Hispanoamerykańskie gitarowe fascynacje autora poparte solidną pracą sekcji rytmicznej przeniosą nas w miłą, beztroską krainę marzeń na jawie. To bezpieczne antidotum na cywilizacyjne lęki nie wymaga od nas większych wysiłków, otaczając nas ciepłym kokonem brzdąkania, miłosiernie oszczędnych solówek i stonowanych, zakorzenionych w funkowo-hip hopowym etosie rytmów. Fakt, że poszczególne utwory właściwie się między sobą nie różnią, nie musi być wcale powodem do zmartwień. Może nawet dobrze, że Guerrero świadomie rezygnuje ze stylistycznych "skoków na bok", oddając się nieśpiesznym wędrówkom po dobrze znanych obszarach. Umieszczone na wkładce podziękowania dla Santany, Latin Playboys, Hendrixa, Coltrane'a i Mingusa mówią nam co nieco o źródłach inspiracji autora. Jeszcze ważniejsze dla ostatecznego kształtu "A Little Bit of Something" wydają się powiązania Guerrero z dekonstruktorami jazz-rockowej tradycji: Tortoise i Isotope 217.

Chociaż uczniowi do mistrzów sporo brakuje, to płyta nie jest jakimś niestrawnym derywatem wspomnianych tradycji. Oczywiście, że można wszystko zrobić lepiej - wygładzić produkcję do granic niemożliwości, skomplikować harmonie i struktury rytmiczne, eksperymentować ze znanymi i mniej znanymi instrumentami. Jak się wydaje, cel Guerrero był inny, i przynajmniej w części został osiągnięty. Nie jest to rewelacja na miarę dziesięciolecia, ta płyta nie wywoła żadnego przełomu, a jednak...Już sam fakt zagrania właściwie wszystkich partii instrumentalnych przez Tommy'ego Guerrero świadczy o nim dobrze. Odwaga, konsekwencja i ciepło to najważniejsze atuty tej produkcji. Jeśli "A Little Bit..." nie okaże się odizolowanym incydentem w biografii autora, to należy się spodziewać progresji. Oby tak się stało.

Jacek Staniszewski

[tommy guerrero]

[poprzednia]
[następna]
[spis]


n/port

dzianina

profile

scena

archiv

soft

napisz do nas