Foliowy woreczek. W środku srebrny krążek i kartka papieru zawinięte w błękitną jednorazową chusteczkę higieniczną z nadrukiem tytułu płyty. Zaiste design BLIP BLEEP stoi na skraju ascezy i kolekcji surowców wtórnych. Jeśli komuś takie wykonanie nie odpowiada jego wątpliwościu znikną po wsunięciu tej płytki do odtwarzacza. Przewrotny w swej prostocie pomysł stworzenia przeglądu muzyki do nieistniejących gier komputerowych pozwolił się wyszaleć. Jedni potraktowali temat "po bożemu" nie szczędząc wysiłku w generowaniu tanich, 8-bitowych brzmień. Inni pozwolili sobie na swobodny dryf z kursem na oddalenie się od tematu.
BLIP BLEEP otwiera absolutnie miażdżący zestaw przyrządzony przez NICKBIRMINGHAM&DANIELBEATTIE - "Trashcandan". W ciągu pięciu i pół minuty przebywamy karkołomną slalomową jazdę prowadzącą między dźwiękami wyranżerownych konsol do gry, efektami z tanich horrororów i szaleńczymi okropieństwami muzyki pop.
Od mocnego wejścia lepsze jest tylko jeszcze mocniejsze wejście. Stosownie do tej metody jako drugi na płycie - katalityczny V/VM: upiornie evergreenowy muzak prezentujący "Teardrops keep on my head" w wersji lo-tek sound. Jeśli ktoś słuchał muzyki za pomocą Covoxa, wie o czym mówię.
Wystarczy jeszcze tylko zacytować opis związanej z nim gry "The Swedish Model with Big Bazoomas and no implants bedding Game", którą udźwiękowił V/VM:
"Johnny Bennett musi poprowadzić nowo poznaną Szwedkę z wymiany aupair przez wysoce nielogiczną sieć niemieckich autostrad."
W sumie BLIP BLEEP zawiera prawie prawie 70 minut muzyki w 18 porcjach. Smakosze wyrafinowanej zabawy na pograniczu totalnej chały i eksperymentów brzmieniowych znajdą tu jeszcze klika smacznych kąsków. Jak choćby "Theme from Tsunami Boys" w wykonaniu THUG. W tej grze musimy pokonać trudną drogę by dotrzeć do ukrytego w wulkanicznej fortecy złego Lorda Pepperminta i powstrzymać jego konfekcyjną dominację nad światem.
Miłośnikom wirtualnych arkadówek przeniesionych z epoki Intela 386DX25 do sfery muzyki współczesnej polecam jeszcze między innymi dokonania duetu BLITTER vs HRVATSKI oraz numer UNDERWOODa. Pierwszy jest fantazją na temat gry "Nuclear Cats Get New Home", w której wcielamy się w postać majora Katje - dowódcy kociego statku kosmicznego Felix. Jego zadaniem jest bezpieczne przetransportowanie mieszkańców planety Purrina na pobliską gwiazdę unikając jednocześnie Psiego Komanda.
Drugi przenosi nas w zupełnie odmienną scenerię "Leonardo DiCaprio Game". To całkiem nowe spojrzenie na temat możliwości tego aktora.
Mógłbym się tak rozpisywać na temat każdego kawałka na tej płycie. Skończę więc takim podsumowaniem: najlepsza płyta jaką słyszałem w pierwszej połowie roku 1999. Po drugie: idę zagrać w PacMana!
Dominik Kowalczyk