Main
W muzyce gitarowej druga połowa lat osiemdziesiątych na wyspach Brytyjskich upływała pod znakiem prężnie działającej sceny Manchesterskiej, a także new wave'owej post-psychodelii spod znaku 4AD. Takie grupy jak My Bloody Valentine, Manic Street Preachers, Jesus and Mary Chain, czy stojąca nieco na uboczu Spacemen 3, kontynuowały w mniej lub bardziej udany sposób tradycję zapoczątkowaną przez Beatlesów w latach sześdziesiątych i siedemdziesiątych. Chodzi tutaj zarówno o konstrukcję utworów: zwrotka/ refren/ zwrotka/ refren/ solówa/ zwrotka/ refren, ale także linię melodyczną i wokalną (na tle delikatnie jazgoczących riffów kołysały się słodkie słowa wyśpiewywane słodkim głosem). Post-psychodeliczna gitara była obowiązkowo przesterowana, często przy pomocy lampowych efektów przenoszących żywcem brzmienie z poprzedniej epoki. Mimo wszystko instrument prowadzący nadal brzmiał jak gitara, co doskonale słychać na płytach kontynuatorów wspomnianego nurtu: Radiohead, Oasis, Supergrass. Nie bacząc na rozwój wypadków, miłośnicy opisanej estetyki eksploatują ją do dziś, z niemałym z resztą sukcesem. Jak to jednak w muzyce bywa, podobne korzenie w drzewie genealogicznym niekoniecznie muszą zrodzić równie smaczne i soczyste owoce. Najdobitniejszym tego przykładem jest grupa Main, która w prostej linii wywodzi się z tej samej rodziny, co Oasis i The Verve, ale wskutek szerszych horyzontów muzycznych jej założyciela, Roberta Hampsona, nie ubiega się o wysokie lokaty na listach przebojów. Penetruje za to subtelniejsze, choć mniej ulizane obszary dźwięku, widziane przez szkła bardziej deformujące postrzeganie niż lenonki Liama.
Początki Main sięgają lat osiemdziesiątych. Wszystko zaczęło się w 1986r., wraz z założeniem przez Roberta Hampsona grupy Loop. Ulegając początkowo wpływom muzycznego środowiska, w którym powstała, udało się jej okiełznać bestię neopsychodelii i manchesterskich piosenek, tworząc muzykę ciekawą i oryginalną, wykorzystującą dla swoich potrzeb to, co w brytyjskiej nowej fali było dotąd godne uwagi. Przy pomocy konwencjonalnego składu: dwóch gitar, perkusji, bębnów i wokalu, Hampson i spółka stworzyli jakość całkiem nową. Kolejne płyty : "Heaven's End", "Fide Out" oraz "Gilded Eternity" zawierały utwory odznaczające się bogatą strukturą gitar; muzykę, w której rytm stanowił jedynie rodzaj metronomu odliczającego tempo. To instrumenty strunowe tworzyły na płytach Loop przestrzeń, a w niej zawieszony był płynący, docierający z oddali głos wokalisty. Muzycy, unikając pretensjonalności charakterystycznej dla pozostałych reprezentantów gatunku, ewoluowali w kierunku sennych piosenek-nie-piosenek, wypełnionych przestrzennymi przesterami. Z płyty na płytę gitary stawały się co raz bardziej wyeksponowane i rozjechane - na "Heaven's End" trudno mówić o jednostajnych riffach, są za to gęste jak smoła, przetworzone hipnotyczne wybrzmienia, sprzężenia i niepokojące gitarowe drony.
Z upływem czasu zmieniał się skład Loop - kolejni muzycy przychodzili i odchodzili - jedynie Hampson stanowił stały element grupy. W 1990 roku, po wydaniu płyty "Gilded Eternity" Loop rozpadł się definitywnie. W tym samym czasie wydana została pierwsza 12" Main pt. "Hydra". Hampson dołączył na pewien czas do Godflesh (z jego udziałem nagrano "Pure"), a wkrótce poświęcił się całkowicie swojemu nowemu projektowi, który współtworzył z nim gitarzysta z Loop, Scott Dawson.
Main początkowo kontynuował wyznaczoną wcześniej linię. Wciąż była to muzyka tworzona przy pomocy konwencjonalnych rockowych instrumentów. Zasadnicze zmiany pojawiały się stopniowo. Na "Hydra-Calm", płycie łączącej materiał z dwóch poprzednich dwunastek nadal słychać elementy rocka: perkusja wyznacza tempo utworów, co jakiś czas spokojny głos pośpiewuje sennie jakieś frazy. Ale część utworów zdecydowanie przekracza sztywne rockowe ramy, bardziej zbliżając się do kierunku wyznaczonego przez "Ambient 4: On Land" Briana Eno: płyty, którą Hampson uważa za klasykę gatunku. "Obecnie 95 % ludzi kojarzy ambient z twórczością Aphex Twin, czy The Orb. Ale przeczy to zupełnie podstawowym założeniom tej muzyki. Idąc za Brianem Eno, jest to po prostu zbyt agresywne i zbyt głośne !". Stonowane przestrzenie wykreowane przez Main przy pomocy gitar Hampson niechętnie nazywa ambientem: "Jest to raczej muzyka 'environmental', oddająca dźwięki otoczenia. Obecnie cisza w mieście nie istnieje - człowiek otoczony jest dźwiękami, niezależnie od tego czy chce tego, czy nie. Próbujemy oddać te dźwięki przy pomocy gitar i paru efektów w ten sam sposób, w jaki Sonic Youth i John Zorn próbowali oddać atmosferę Nowego Jorku. Nie jest to więc muzyka do chiil out room'ów, do tego, by położyć się i odlecieć.". Faktycznie: pozbawiona kosmicznych dźwięków i pogłosów, twórczość Main zachwyca raczej surowością, ascetyzmem i oszczędnością, pozwalając skupić się słuchaczowi na mniej wyrazistych, ukrytych elementach. Zamiast przenosić nas w inny wymiar przy pomocy syrenich śpiewów, czy melodyjnego fortepianu - elementów charakterystycznych dla twórczości Future Sound of London, czy wymienionego The Orb, Main kreuje zimny, organiczny świat; przestrzeń, bez użycia syntezatorów i wesołkowatych sampli, bliższą raczej Throbbing Gristle (zwłaszcza pierwszy "Roczny Raport"), niż FSOL.
O ile na pierwszych albumach Main słychać jeszcze perkusję i bas, to w miarę rozwoju muzyka traciła stopniowo swój rockowy charakter, by ewoluować w kierunku najczystszej esencji, zaprezentowanej na czteroczęściowej serii Firmament i koncercie z 1997 r pt. "Deliquescence". Tutaj nie ma już miejsca na konwencję - Hampson bawi się słuchaczem, osacza go atmosferą opuszczonych laboratoriów chemicznych i elektrowni atomowych, mruczących oscylatorów, dźwiękowych krajobrazów emitowanych przez radioteleskopy rejestrujące fale elektromagnetyczne dochodzące z najdalszych zakątków Wszechświata.
Main doskonale wpisuje się w otaczającą nas soniczną rzeczywistość, wypełnioną przypadkowymi dźwiękami, rzeczywistość nieprzewidywalną i niepokojącą. Drgające skrzypienia, szumy i trzaski, skwierczenie i pulsowanie na granicy słyszalności - te wszystkie dźwięki są nam znane z ulicy, telewizji, autobusu, pracy (nawet jeśli nie każdy z nas pracował w fabryce). W naszym świecie nawet cisza ma swoje miejsce i choć jest niesłychanie trudno wyizolować się od hałasu otoczenia, to każdy z nas kiedyś jej doświadczył. Main dawkuje wszystkie te elementy w znakomicie wyważony sposób (choć niektórzy mają odmienne zdanie - jeden z brytyjskich recenzentów opisał swoje wrażenia po przesłuchaniu "Firmament III" przy pomocy słów: "nic się nie dzieje".).
Niepokój i chłód bijące z kolejnych płyt sprawiają, iż Hampson często uznawany jest za izolacjonistę (termin wykreowany przez redaktorów 'The Wire Magazine', będący wygodną szufladką dla dziennikarzy mających problemy z klasyfikacją gatunkową takich twórców spod ciemnej gwiazdy jak Arcane Device, Thomas Koner czy Jim O'Rourke, ale również Coil, Aphex Twin i Autechre), a jego muzyka bywa określana jako dark ambient (wzbudzającego przeciwne emocje do 'zwykłego', pogodnego ambientu). Innym używanym w stosunku do Main terminem jest post rock, głównie ze względu na fakt, iż w zasadzie wszystkie płyty tej grupy spełniają post rockowe kryteria - powstały przy użyciu konwencjonalnych instrumentów wykorzystanych w niekonwencjonalny sposób. Ponieważ jednak nie ma w tym względzie zgody, a sam Hampson zdecydowanie odcina się od wszelkiego szufladkowania, pozostaje nam weryfikacja empiryczna. Z bogatego dorobku Main godne polecenia wydają się w zasadzie wszystkie płyty. Z uwagi na fakt, iż są one trudno dostępne i że jest w czym wybierać, do obowiązkowej 'lektury' zaliczyć wypada pierwszą 'pełnometrażową' produkcję Hampsona i Dawsona, zatytułowaną "Motion Pool". Jeśli pozostawi ona miłe wrażenia na słuchaczu i będzie on przygotowany na bardziej wyszukaną ucztę dla ucha, ale również i dla oka, gorąco polecam wspomnianą serię "Firmament" (kolejno: 1993, 1994, 1996, 1998). Wszystkie wymienione ukazały się nakładem brytyjskiej wytwórni Beggars Banquet. Warto także zapoznać się z artystami, z którymi Hampson w swojej karierze kolaborował. Zdecydowanie polecam Organum "Veil of Taers" oraz Paula Schutze "Abysmal Evenings". Hampson współpracował również m. in. z O Yuki Conjugate (12" "Sunchemical" z 1994 r.), Brucem Gilbertem i Paulem Kendallem (owocem jest płyta "Orr"), amerykańską formacją Bowery Electric (podwójna EP-ka "Vertigo" zawierająca remixy Hampsona,a także Third Eye Foundation i Witchman) oraz Jimem O'Rourke, z którym również wielokrotnie koncertował.
http://www.esophagus.com/htdb/main
http://www.beggars.com
Kamil Antosiewicz
|