index
index

Bill Laswell

Muzyk, producent, kompozytor i właściciel wytwórni, Bill Laswell zdecydowanie należy do grona największych współczesnego świata jazzu, awangardy, dubu i elektroniki. Poruszający się swobodnie wśród wymyślonych przez dziennikarzy muzycznych szufladek, posiadł unikalną umiejętność łączenia rozmaitych stylów w jedną, doskonałą fuzję, pozwalającą odkryć transową magię muzyki etnicznej twardogłowym fanom jazzu; drgające, niemal taneczne beaty i drum'n'bassowe wariacje amatorom wschodnich mantr.

Związany w latach siedemdziesiątych z awangardą jazzową Detroid, Lasswell szybko dał się poznać jako utalentowany basista i producent. Pierwsze kolaboracje z takimi muzykami jak Daevid Allen z francuskiej grupy Gong pogłębiły jego fascynacje niekonwencjonalnymi rozwiązaniami w zakresie tworzenia i produkcji dźwięku. Lata w których kształtowała się wyobraźnia Billa to okres fuzji rocka i jazzu z rozmaitymi, często nie spokrewnionymi kierunkami muzycznymi. Takie formacje jak Mahavishnu Orchestra Johna McLaughlina, Weather Report, a także rozliczne projekty Milesa Davisa i Ornetta Colemana łączyły w sobie klasyczny jazz i rockową ekspresję, ale także elementy awangardowej muzyki klasycznej tworzonej przez Johna Cage'a, Karlheinza Stockhausena, Iannisa Xenakasa, Arnolda Schoenberga, czy Harrego Partcha. To również prawdziwy rozkwit muzyki improwizacyjnej - początki ambitnych przedsięwzięć, zapoczątkowanych przez Petera Brotzmanna i Dereka Baileya w Europie, oraz Johna Zorna (projekt o nazwie Gamepieces) w Stanach. Nie można zapomnieć tutaj również o innych eksperymentatorach europejskich, którzy wywarli duży wpływ na twórczość Laswella: niemieckich Can i Neu, francuskiej Magmie i wspomnianym już Gongu, z założycielem którego Laswell miał wkrótce nawiązać współpracę, nie wspominając o King Crimson, czy Henry Cow. Korzenie i inspiracje twórczości Laswella sięgają jednak jeszcze głębiej. Szczególnie warto podkreślić tutaj wpływy teoretyków (a często nawet i praktyków) noisu: F. T. Marinettiego, wywodzącego się z ruchu futurystów oraz Louigiego Russolo (z rozprawą "Sztuka zgiełku"). Skończyć naszą wyliczankę wypada na najpierwotniejszej z muz - muzyce etnicznej, której transowość, spontaniczność i koncentracja wokół rytmu widoczne są w twórczości wszystkich wymienionych.

Początek właściwej biografii muzycznej Laswella przypada na lata osiemdziesiąte. Podczas gdy w Europie króluje zimna fala spod znaku Joy Division i The Cure, Ameryka żyje innym, rytmem - w tamtejszych klubach dominuje bardziej taneczna i bezpretensjonalna forma muzyki: funky. Laswell jest zafascynowany oldschoolowym funky - nagraniami Afrika Bambaata i D.ST. Poznaje znakomitego klawiszowca, Berniego Worrela, związanego niegdyś z P-Funk, a później całą plejadę starych wyjadaczy, wśród nich Bootsy Collinsa, Gingera Bakera, Ayiba Dienga, oraz The Last Poets - amerykańskich protoplastów rapu, związanych duchowo z filozofią Malcolma X i Black Panthers. Z tego okresu pochodzi przełomowa płyta zatytułowana "Future Shock", nagrana w 1983 r. przez Herbiego Hancocka, z Billem Laswellem na basie. Nie jest to może najlepsza płyta w jego dyskografii, nie mniej jednak uchodzi za album szczególny, bowiem łączy jazzową energię funky z czymś, co uchodzić może za swoistą formę techno i acid jazzu. Dzięki samplom, scratchom i elektronicznym beatom "Future Shock" brzmi zadziwiająco świeżo na tle innych produkcji z tego okresu. Dodatkową korzyścią był sukces, jaki odniósł singiel "Rockit" z tej właśnie płyty. Dostrzeżony przez wielbicieli MTV, Bill miał w zasadzie otwarte drzwi do każdego studia.

Laswell podążał roztańczoną ścieżką funky i R'N'B od pewnego czasu i niejednokrotnie na nią na swych płytach powracał, zawsze zaskakując formą i brzmieniem. Pierwsze płyty zarejestrowane pod szyldem Material, grupy przez którą przewijali się m.in. Fred Frith, Fred Maher, Whitney Houston (!), William Burroughs, ukazują fascynację funky i elektryczną sekcją. Zarówno "Memory Serves" z 1981 r., obie części "Temporary Music" i "One down" z 1982 r. ukazują właśnie tą radosną twarz Billa. Także płyty nagrane z Noną Hendryx ujawniają wczesne fascynacje klasykami nurtu: Sly Stone i Funkadelic. Najbardziej znaczącym przedsięwzięciem tego okresu jest wieloletnia współpraca z niezależną wytwórnią Celluloid, pod skrzydłami której nagrywali m.in. Manu Dibango, Time Zone, Fela Kuti, Mandingo, Fab Five Freddy i wielu innych. Dzięki Laswellowi-producentowi ich nagrania ujrzały światło dzienne i stały się kanonem dla późniejszych hip hopowców. Nowatorstwo tych płyt tkwi również w procesie ich tworzenia: po raz pierwszy w muzyce popularnej zastosowano techniki kreacji znane tylko zagorzałym fanom awangardowej muzyki klasycznej. Dekonstrukcja dźwięku i korzystanie z zarejestrowanego materiału w postaci sampli oraz scratchy, zostały na stałe włączone do środków twórczych. Bez Laswella trudno sobie wyobrazić całą współczesną muzykę elektroniczną. Jego gwałt na tradycji okazał się brzemienny w skutki.

Kolaboracje Laswella z lat osiemdziesiątych ukazują go jako muzyka wielce elastycznego, potrafiącego dostosować się do narzuconej formy. Jednak niezależnie od tego, czy pojawia się on jako basista na kolejnych płytach Hancocka (np. "Soundsystem" z 1984 r.), Freda Fritha (np. "Speechless" z 1981), czy post-Sex Pistolsowego PIL'a Johna Lydona (płyta "Album" z 1986 r.),wnosi bardzo wiele do współtworzonych i produkowanych nagrań, staje się "trzecią siłą", elementem konsolidującym często skrajne tendencje odśrodkowe w studio. Współprodukowanie wielu płyt na których występował przynosi dodatkową korzyść - Laswell poznaje tajniki inżynierii i obróbki dźwięku. Owocuje to wieloma superprodukcjami, choćby płytą "So" Petera Gabriela, ale również współpracą z artystami reprezentującymi skrajne bieguny rocka: Iggim Popem, Motorhead, Swans, Mickiem Jaggerem, Laurie Anderson, czy nieco później - White Zombie.

Romans Laswella z mainstreamem trwa krótko, lecz intensywnie. Po nim zaczyna się okres hałasu, swego rodzaju przeciwwaga dla łagodnych i ugładzonych nagrań Gabriela i Laurie Anderson. Laswell zafascynowany dorobkiem sceny industrialnej i hardcore'owej nawiązuje współpracę z kilkoma muzykami znanymi z radykalizmu i bezkompromisowości. Kwartet Last Exit, założony wraz Sonnym Sharrockiem, Peterem Brotzmannem, i Ronaldem Shannonem Jacksonem, i osobne albumy nagrane z jego członkami dokumentują fascynację Billa ekstremalnymi formami muzycznymi. Szacunek wobec uporządkowanego chaosu w muzyce znajduje również ujście w serii nagrań pod szyldem Praxis (z gościnnym udziałem Buckettheada - gitarzysty skrywającego swą twarz pod białą maską, Johna Zorna, Andy Hawkinsa z thrashowo-dubowego Blind Idiot God i wielu inych). Z tą grupą Laswell gościł niedawno w Polsce, powodując konsternację ubranych w garnitury konserwatywnych amatorów jazzu. Innym ciekawym projektem przesuwającym granice zainteresowań w jeszcze bardziej zwariowanym kierunku stał się Painkiller, założony wraz z Johnem Zornem i Mickiem Harrisem, byłym perkusistą Napalm Death, przynoszący rozimprowizowaną, wściekłą fuzję jazzu i grind core'u. Noisowe wariacje są swoistą forma uznania Laswella i Zorna dla japońskiej sceny reprezentowanej przez Boredoms, The Ruins czy S.O.B., oraz wszystkiego co w Japonii ekstremalne i unikalne - ogrodów tortur, komputeryzacji życia, ale i szalenie bogatej i barwnej tradycji, którą obaj z Zornem mieli okazję poznać podczas swoich podróży do Japonii (obyli ich ponad 40).

Właśnie podróże połączone z wyczerpującymi trasami koncertowymi stają się dla Laswella nieodłącznym elementem życia. Niemalże każda formacja, którą tworzył, bądź współtworzył musi odbyć trasę w Kraju Kwitnącej Wiśni. Zarówno Material, Painkiller, Last Exit, Massacre i wiele innych koncertowało na Dalekim Wschodzie. Podróże ukazują mu świat innych kultur, odmienne sposoby myślenia, interpretacji rzeczywistości, inne systemy wierzeń, rytualizacji życia i obrzędowości. Stąd między innymi bierze się nowa fascynacja, znajdująca odzwierciedlenie w kolejnych nagraniach. Podróżowanie otwiera Laswellowi oczy na nowe aspekty muzyki funkcjonującej z dala od zachodniego kręgu kulturowego, z których najistotniejsze wydają się trans, rytuał i magia. Kontakt z mongolskimi plemionami podczas podróży z zaprzyjaźnionym muzykiem Petem Namlookiem, z muzyką Maroka podczas wycieczek z Pharoahem Sandersem, z muzyką Indii, Japonii, Indian Ameryki Północnej i Południowej uzmysłowił Laswellowi, że muzyka niekoniecznie musi być gęsta, nieliniowa, pogmatwana i wirtuozerska. W latach dziewięćdziesiątych widoczny jest zwrot w twórczości Billa w kierunku muzyki pozornie prostszej formalnie, inspirowanej elementami etnicznymi. "Wejście w trans poprzez ciągłe granie tej samej frazy jest uczuciem podobnym do tego, gdy kiwasz się na krześle i w pewnym momencie wychylasz się zbyt mocno do tyłu; czujesz, że nie jesteś w stanie utrzymać równowagi. Trans jest właśnie takim zawieszeniem, wzniesieniem się na wyższy poziom odczuwania i percepcji. Umożliwia ci przezwyciężenie wszelkich sił kontrolujących twoje ciało i umysł. Wyzwala drzemiącą w tobie energię, staje się doskonałym oczyszczeniem.". Podobnie jak William Burroughs, Brion Gysin, i Hakim Bey, Laswell w swoich podróżach odkrywa nieznaną dotychczas magię muzyki. Pozyskane doświadczenia znajdują odzwierciedlenie w późnych nagraniach pod szyldem Material. Szczególnie dwie płyty stają się kamieniem milowym w dorobku Laswella. Pierwsza z nich to "Seven Souls" z 1989 r., inspirowana starożytną "Egipską Księgą Umarłych" i książką "A Road to Western Land" Burroughsa, który z resztą użycza swojego głosu na płycie. Druga, zatytułowana "Hallucination Engine" z 1994 r. stanowi najdoskonalszą manifestację muzyki określanej mianem "world sound", czy "world beat", łączącą elementy tradycji różnych kultur. Z jednej strony słychać prymitywną, transową energię, pierwotne echa magicznych obrzędów tętniące gdzieś głęboko w pokładach naszej pamięci, odziedziczoną po przodkach rytualną ekstazę. Z drugiej strony wybrzmiewa ciężka sekcja rytmiczna, zakorzeniona w muzyce lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych, nowej technologii i elektronice. Siła tych płyt zasadza się w ich spoiwie - subtelnym elemencie, który umożliwił połączenie tak odmiennych tradycji, oddzielonych od siebie całymi wiekami ewolucji, w jeden nierozerwalny monolit.

Tutaj otwiera się kolejny okres w twórczości Laswella, nierozerwalnie związany z założoną w 1990 r. wytwórnią Axiom, która - z nielicznymi wyjątkami - koncentruje się na muzyce rytualnej, magicznej i transowej, oprawionej we współczesne ramy elektroniki, hip hopu, dubu i ambientu. Laswell znajduje w Axiom ujście dla mistycznych doświadczeń będących wynikiem wielokrotnych podróży na Wschód, Zachód i Południe: do Azji, Ameryki i Afryki. Zapoczątkowana przez wczesne kolaboracje z tajemniczym Bractwem Gnawa z Marakeszu wycieczka muzyczna staje się wielką transkulturową inkorporacją dziedzictwa wymienionych kontynentów do świadomości człowieka Zachodu. Powstają płyty tematyczne, poświęcone rozmaitym elementom rytuału: "Axiom Ambient", "Axiom Dub: The Mysteries of Creation", "Bahia Black: Ritual Beating System", "Masters Musicians of Jajouka: Apocalypse Across the Sky" itd. Są to nagrania zawierające często dźwięki zarejestrowane na przenośnych wielośladach w trakcie magicznych ceremonii i obrzędów. Płyty wzbogacone m.in. cytatami ze Świętych Ksiąg Dubu (przewijający się często temat Dub Warrior'a), przybliżają wiele aspektów starożytnych mitologii, w których kif i Objawienie stają się natchnieniem dla muzyków, których dzieło zamienia się w sacrum. Laswell oddaje hołd wymierającym kulturom i kultom, rejestruje unikalne dokumenty, stanowiące często jedyny zapis ich aktywności, a na pewno jej jedyny zapis dźwiękowy. Pojawiają się na nich muzycy znani z wcześniejszych produkcji Laswella: Wayne Shorter, Herbie Hancock, Bernie Worrel, Mick Harris, Nicky Skopelitis. Ale widać również nowe twarze: Zakir Hussain (table), Shankar (sitar), DJ Krush, DXT, Jah Wobble , czy znany z Can Jakie Liebezeit.

Po raz kolejny ujawnia się jego zdolność do łączenia i dekonstrukcji. W rękach Laswella chemia staje się alchemią: wejściowy potencjał daje produkt przewyższający sumę jego części składowych, końcowa energia systemu zdecydowanie nie jest wypadkową energii substratów. Ponownie Laswell jest Burroughsowską 'trzecią siłą', czynnikiem integrującym chaotyczną, rozsypaną układankę. Efektem tego staje się muzyka, w której perkusja reprezentuje rytm serca, a bas odzwierciedla siłę umysłu. Muzyka oddająca cześć starym tradycjom poprzez DJ-ską 'magiczną remanipulację': unikalną formę gloryfikacji dźwięku z przełomu tysiącleci.

Trudno wymienić wszystkie projekty, które Laswell współtworzył i na które wywarł wpływ poprzez produkcję. Trudno również nie docenić jego wpływu na współczesną muzykę, zarówno tą wybrzmiewającą w klubach, jak i tą płynącą z głośników w domowym zaciszu. To on połączył trwale przeszłość i przyszłość. Niczym szalony naukowiec otworzył na oścież okno na królestwo nowych możliwości tworzenia, przetwarzania i manipulacji, rozciągające się dalej niż umysł ludzki jest w stanie sięgnąć. Nie istotne są więc mniej lub bardziej kompletne dyskografie - zajęłyby one z resztą dziesiątki stron. O wiele ważniejsza wydaje się być sama Idea, która wskutek magicznej anamnezy umożliwiła pewnemu człowiekowi realizację szalonego planu: zapętlenia czasu; zupełnie tak samo, jak pasek papieru w naszych rękach zamienia się we wstęgę Mobiusa. A ta wciąż pozostaje dla jajogłowych fascynującą zagadką.


www.hyperreal.com/axiom - pod tym adresem można odnaleźć w miarę kompletną dyskografię Laswella, a także parę słów odnośnie jego rozlicznych kolaboracji, o których - z braku miejsca - nie mogłem wspomnieć (m.in. płyt nagranych dla Meta/Sub Meta, Subharmonic itd.).

Kamil Antosiewicz

scena

archiv

soft

projekty

n/files

label

napisz do nas