|
|
24 kwietnia '97 w milusińskim kinoteatrze Tęcza wystąpił duet Noise-Maker's Fifes z Belgii (wcześniej grały Włoszki z FASTILIO).
Od początku wiedziałem, że zapowiada się solidny seans dronów i wszelakich nieprzyjemnych częstotliwości, więc zakupiłem specjalny kubełek piwa, usiadłem na schodkach przy scenie, a to co się działo ze mną potem, jest już historią.
Dwaj sympatyczni Belgowie (jeden łysy i w okularach, drugi długowłosy i łypiący złowrogo okiem) wycisnęli ze swoich mrugających maszynek to, co się dało, grając przy okazji smyczkami na chytrze skonstruowanych rzeźbach dźwiękowych (używali chyba mikrofonów kontaktowych). Muzyka zaplatała się w arabeski, kreski i dudniące synkopy, a na ekranie za plecami muzyków pojawiały się jakieś misterne fallusiki i inne wizualne miazmaty.
Jednym słowem - uczta, nie tylko dla wytrawnych pochłaniaczy elektroakustycznych dźwięków.
Gratulacje dla Andrzeja Załęskiego (hej, Gruby!) ze Strefy CSW i Wojcka z Obuh Records za organizację.
Szacuneczek dla Tomasza Szumskiego (siódemka Kranioclasta jest przepiękna. Mam nadzieję, ze jeszcze do niej powrócę w Neurobocie).
Jacek Staniszewski
|