RETROAWANGARDA W KOSMOSIE
"Nie natura, lecz fragmentaryczna i pozostająca w stanie chaosu kultura, jest elementem kształtującym inicjację człowieka. Zniekształcone obrazy wytwarzane przez media umożliwiają nam zrozumienie współczesnego społeczeństwa i marzeń naszych czasów".
IRWIN, 1988
Zagadkowa symbolika, uporczywie powracające odniesienia do sztuki totalitarnej, ironiczny dystans w stosunku do współczesności, a przede wszystkim quasi-militarny podtekst obecny w większości dzieł... Każdy, kto miał okazję przyglądać się z bliska grafikom towarzyszącym większości wydawnictw związanych z grupą Laibach (odnosi się to szczególnie do wczesnego okresu działalności grupy), miał prawo odnieść wrażenie bycia obiektem niejasnej manipulacji. Niewątpliwie, sylwetka jelenia wmontowanego w zdezintegrowaną perspektywę kancelarii Rzeszy (autorem oryginalnego obrazu był słynny niemiecki artysta Anselm Kiefer) nie mogła zostać odczytana wyłącznie jako surrealistyczny żart. Jeleń, jako symbol słoweńskiej przyrody, a jednocześnie odwołanie do reklamówek socjalistycznych biur podróży z lat 50-tych, pojawia się zresztą niezwykle często w twórczości grupy artystycznej Irwin, stanowiącej - obok Laibacha i Kosmokinetycznego Teatru "Czerwony Pilot" - rdzeń eksterytorialnego projektu-państwa o nazwie NSK (Neue Slowenische Kunst/Nowa Słoweńska Sztuka).
Grupa Irwin, w skład której wchodzą: Dusan Mandic, Miran Mohar, Andrej Savski, Roman Uranjek i Borut Vogelnik, powstała w 1983 roku, stając się rok później elementem kolektywu twórczego NSK. Twórcza działalność Słoweńców związanych z tym projektem sięgała zresztą lat 70-tych, obejmując zarówno generację artystów i myślicieli pozostających pod wpływem awangardowych prądów tamtych lat: konceptualizmu i minimalizmu, jak i młodszych, wychowanych w atmosferze estetyki szoku wyłaniającej się wprost z punka. Należy przypuszczać, że dla tych ostatnich duże znaczenie miała także taktyka działania brytyjskiej kultury industrialnej i upodobanie jej twórców (Throbbing Gristle, 23 Skidoo, Cabaret Voltaire) do estetyki rozsypujących się i zdewastowanych hal przemysłowych, którym nie udało się przetrwać ery naiwnego, technologicznego optymizmu.
Niezwykle istotne wydają się też uwarunkowania historyczno-polityczne i społeczne państwa słoweńskiego, któremu bezustannie zagrażała obca - przede wszystkim niemiecka i włoska - dominacja. Sztuczny twór, jakim była okazała się być Jugosławia stworzona przez partyzanckiego leadera Titę, skutecznie wchłonął Słowenię, przekształcając ją w obszar marginalny, istniejący głównie w sferze turystyki i odznaczający się wysokim NASYCENIEM przemysłowym. W jednym z archiwalnych materiałów NSK, widzimy mapę z oznaczonym maleńkim górniczym miasteczkiem Trbovlje, z którego wyrastają macki sięgające o wiele dalej. Trbovlje to miejsce narodzin Laibacha, będące dla większości Słoweńców synonimem przemysłu ciężkiego epoki stalinowskiej i zanieczyszczenia środowiska, gdzie surowy krajobraz jest PRZESYCONY czernią wydobywanego węgla. Ivan Novak z grupy Laibach komentuje udział elementu industrialnego w twórczości grupy w taki sposób: "Pochodzimy z bardzo małego, silnie uprzemysłowionego miasteczka. Wszystkie pojawiające się wokół nas dźwięki były NASYCONE tym, co dziś bywa nazywane industrialem. Bardzo wcześnie zaczęliśmy postrzegać to świadomie... dźwięki dźwigów i suwnic kształtowały naszą wyobraźnię muzyczną...to była nasza wiedza muzyczna, porównywalna z czterominutowymi pieśniami ciszy Cage'a" (wywiad dla Amok Press, przeprowadzony w lutym 1989 roku podczas pierwszego amerykańskiego tournee grupy Laibach).
Odżegnując się od romantycznie anachronistycznych poszukiwań grup czerpiących inspirację z futuryzmu i konstruktywizmu, Słoweńcy postulują krytyczne spojrzenie na dzieje awangardowych ruchów artystycznych naszego wieku. Większość z nich wpadła w pułapkę totalitaryzmu, beznadziejnie wikłając się w ideologię nadczłowieka (faszystowskie upodobania niektórych twórców futurystycznych) czy "artysty-inżyniera dusz ludzkich" (określenie Stalina, wielokrotnie cytowane przez twórców związanych z NSK). Według eseju "Ucho za obrazem" autorstwa słoweńskiego krytyka i filozofa Edy Cufera, twórcy obydwu doktryn politycznych - faszyzmu i komunizmu, uznali modernistyczną sztukę współczesną za inspirującą metodę estetyzacji przemocy i idealizacji swoich światów. Modernizm Wschodu narodził się z komunistycznego eksperymentu rewolucji rosyjskiej, której zwycięstwo miało zapewnić powstanie nowego, wolnego od konfliktów społeczeństwa. Formalne zalegalizowanie tej doktryny po zwycięstwie rewolucji i ustanowienie czerwonego terroru położyło kres twórczej energii sztuki, redukując jej funkcje do roli "niemego komentatora", i ostatecznie kanalizując pod postacią koszmarów realizmu socjalistycznego. O ile bolszewicka rewolucja dążyła do definitywnego, utopijnego zatrzymania czasu, to sztuka Zachodu podążyła za wskazaniami kapitalistycznego rynku i przyśpieszyła horyzont przemian. Wchłaniając, przeżuwając i wypluwając wszelkie przejawy artystycznego nonkonformizmu, sztuka Zachodu mnoży nowe, atrakcyjne izmy, które wkrótce staną się obiektem regularnej wymiany rynkowej. UNIKAJĄC apatii i bezpłciowości postmodernizmu, NSK posługuje się metodą retroawangardową, uznającą UNIKALNOŚĆ wschodniego modernizmu i jego polityczne uwarunkowania. Retroawangarda oznacza, że rozwój modernizmu, od jego najwcześniejszych form do chwili obecnej, biegnie poprzez moment przyszłości. Przyszłość staje się niematerialnym przedziałem czasowym, w którym wszelkie różnice jednocześnie rozpływają się i nabierają szczególnego znaczenia. Z postulatu tego wynika, obecna w większości działań NSK i samego Irwina, oscylacja znaczeń i odwołań: treści nasycone odwołaniami do artystyczno-politycznej tradycji Europy Środkowej sąsiadują tu z ideami wybiegającymi naprzód, ze swoiście pojmowanym neo-futuryzmem końca wieku.
Okazją do rozmowy z Dusanem Mandicem i Borutem Vogelnikiem z grupy Irwin była warszawska wystawa grupy, odbywająca się w Centrum Sztuki Współczesnej w Zamku Ujazdowskim. Wernisaż wystawy był spektakularnym wydarzeniem, podczas którego mieliśmy okazję widzieć lewitujących członków Irwina, którzy podziwiali własne, zawieszone na suficie jednej z sal obrazy: szczególny pokaz walki sztuki z siłami grawitacji. Poza tym, sporą ilość zainteresowanych przyciągnęło stanowisko paszportowe NSK - Słoweńcy byli wyraźnie zadowoleni, ponieważ już pierwszego dnia aplikacje paszportowe wypełniło kilkadziesiąt osób (bijąc jednocześnie dotychczasowy rekord popularności).
Jednym z ważniejszych wydarzeń artystycznego undergroundu lat 80-tych był koncert Laibacha w klubie "Remont". Ambasada Jugosławii wystosowała wówczas oficjalny list protestacyjny przeciwko zamieszczaniu na plakatach niemieckiej nazwy stolicy Słowenii, Ljubljany.
Dusan Mandic: Odwiedzając Centrum z okazji przygotowań do naszej wystawy, miałem okazję spotkać młodego człowieka, który w wieku 14 lat był na tamtym koncercie. Byłem pod wrażeniem tej rozmowy, podczas której on stwierdził że proponowana podówczas przez Laibacha estetyka prowokacji miała duży wpływ na myślenie całego pokolenia artystów i muzyków. Byłem osobiście w Warszawie w tamtym okresie i wiem doskonale, jak wyglądała tzw. Normalność życia codziennego - nieustanne problemy z żywnością, papierosami itd. Pamiętam, że w dyskotece o nazwie Lokomotywa nie można było kupić alkoholu, a palenie było zakazane.
Borut Vogelnik: Grupa miała w tym czasie wiele problemów w Słowenii. Dla władz, był to standardowy system pozbywania się niewygodnych twórców. Należało zatem rozwinąć takie kontakty, które umożliwiałyby Laibachowi normalne odbywanie koncertów. Rozwiązaniem było koncertowanie w innych, "zaprzyjaźnionych" krajach. Taka była geneza "Tournee po okupowanej Europie".
NSK jest tworem wielofunkcyjnym, rozwijającym różnorodne formy działalności - od eksterytorialnych ambasad państwa, zakładanych w różnych punktach Europy i w wirtualnej przestrzeni Internetu, poprzez przygotowaną na festiwal "Urbanaria" koncepcji urzędu pocztowego, emitującego własne znaczki pocztowe, do różnorodnych form działalności designerskiej, teoretycznej i retro-awangardowego aktywizmu.
Borut Vogelnik: Od początku chcieliśmy uniknąć podziału na logikę artystyczną i czysty pragmatyzm. Nigdy nie zaakceptowaliśmy tego podziału. Muszę jednak zaznaczyć, że działania w ramach Irwina miały zawsze dla każdego z nas pierwszorzędne znaczenie. Oznacza to, że musieliśmy znaleźć sobie niezależną pozycję, gdyż od tego było uzależnione nasze przetrwanie...Autonomia jest dla nas czymś niezwykle ważnym. W Słowenii, działalność artystyczna była kontrolowana na dwa sposoby - przez kontrolę granic (kto w imieniu państwa wyjedzie na wystawę zagraniczną itd.) oraz kontrolę zatrudnienia. Wiązało się to również do pewnego stopnia z nieobecnością rynku sztuki, a artyści byli całkowicie uzależnieni od państwowej polityki zatrudnienia. Dziś jest właściwie podobnie - dwa lata temu w Ljubljanie odbywała się duża międzynarodowa wystawa. Było oczywiste, że znani artyści czy krytycy nie ośmielą się krytykować, czy dyskutować, niektórych decydentów nie mających wiele wspólnego ze sztuką, chociaż niektóre założenia programowe były po prostu głupie. Na poziomie mechanizmów sterujących, sytuacja jest bardzo podobna, ponieważ system finansowania projektów artystycznych jest wciąż silnie scentralizowany...
Dusan Mandic: Oczywiście, NSK ulega przemianom. Sytuacja jest bardzo podobna, ale tendencja jest inna. W latach 80-tych, jedynymi miejscami, prezentującymi "sztukę alternatywną" były studenckie centra, obecnie zajmuje się tym wiele galerii, np. Skuc.
Grupa Irwin, niczym nomadyczna machina wojenna Deleuze'a, jest bezkształtną, amebowatą strukturą, składającą się jednak z prawdziwych ludzi, ich umiejętności i interakcji. Przy realizacji swoich projektów członkowie Irwina posługują się żelazną konsekwencją i zasadą anonimowości poszczególnych artystów.
Borut Vogelnik: Istnienie kolektywu twórczego byłoby niemożliwe bez wspólnych propozycji i decyzji. Ta wewnętrzna logika jest niezwykle subtelna. Nie ma u nas jednej osoby, która byłaby odpowiedzialna za całość. Zasady działania są tworzone przez sam proces. Zasada unikania osobistych powiązań stała się czynnikiem regulującym nasze wewnętrzne relacje. Problemy z ego są zwykle przyczyną rozpadania się grup...Wszyscy ludzie w świecie sztuki są mniej lub bardziej narcystyczni. Narcyzm może być niezwykle użyteczny...w kontrolowaniu środowiska.
Best regards to Irwin, especially to my kind interlocutors: Borut and Dusan, and mega thanks to Miran, who arranged it all. May the retro-force be with you!!!
Jacek Staniszewski
|